Dyonizy Kaftański - pierwszy burmistrz Dobrzynia w czasach Księstwa Warszawskiego

Urodził się w Dobrzyniu 1 kwietnia 1769 r. w rodzinie Walentego i Maryanny Kaftańskich. W 1791 r. mając 22 lata, poślubił we Włocławku Justynę z Gomulickich. W młodości terminował w profesji szewskiej i w 1801 r. został mistrzem w Dobrzyńskim Cechu Szewców. 1 stycznia 1807 r., a więc na siedem miesięcy przed oficjalnym powołaniem Księstwa Warszawskiego, które ogłoszono przecież dopiero 22 lipca 1807 r., z polecenia Najwyższej Izby Ekonomiczno - Wojennej Departamentu Płockiego, reprezentowanej ni mniej ni więcej, jak przez samego Józefa Wybickiego, powołano go na urząd burmistrza Dobrzynia nad Wisłą.   

Jako burmistrz, urzędował w jedynej wówczas murowanej kamienicy w mieście pod nr 6 w Rynku - znajdującej się w narożniku z ul. Płocką i pełniącej rolę magistratu. Mieszkał zaś w domu na swojej posesji przy skrzyżowaniu ul. Franciszkańskiej i Zamkowej. Po swym powołaniu dokonał obsady magistratu obejmującego wtedy tylko cztery stanowiska: kasjera miejskiego - Antoniego Kaftańskiego, dwójkę sług miejskich - Jana Kostrzębskiego i Antoniego Karaskiewicza oraz stróża miejskiego - Wachlewicza.

Wśród mieszkańców cieszył się wielką estymą. Jako burmistrz i jednocześnie miejscowy urzędnik stanu cywilnego był obecny przy ich niemal wszystkich tutejszych uroczystościach rodzinnych – narodzinach, ślubach i pogrzebach. Swój urząd sprawował przez całą ówczesną trzyletnią kadencję, tj. do 1809 r. Dał się poznać w swej kadencji jako energiczny urzędnik. Na szczególną uwagę zasługuje m.in. to, że w tamtym czasie zapoczątkował on starania o wybrukowanie rynku w Dobrzyniu, który był tutaj zawsze tylko piaszczysto-gliniastym placem. Spowodował także uruchomienie postępowań wobec wieloletnich dłużników miasta, którzy nie uregulowali zaległych, olbrzymich należności podatkowych wobec miasta z tytułu prowadzonej tutaj przez nich przed laty produkcji i sprzedaży alkoholu, czyli tzw. działalności propinacyjnej. Na ich miejsce sam wybudował tu browar i gorzelnię.
Sformułował także oskarżenie wobec francuskiego generała Belliarda, dowodzącego oddziałami, które dokonały zniszczeń w Dobrzyniu podczas ich tutejszego przemarszu i „leżakowania” zimą z 1806 na 1807 r. Można przypuścić, że to właśnie w tamtym czasie mógł Kaftański dotrzeć do Poznania do Józefa Wybickiego i zaoferować mu swoją pomoc administracyjną, a ten skwapliwie z niej skorzystał dokonując potem jego nominacji.

Ważnym faktem jest to, że Józef Wybicki - znany przeciętnemu odbiorcy głównie jako twórca Pieśni Legionów, a więc naszego późniejszego hymnu narodowego - Mazurka Dąbrowskiego, odegrał tak ważną rolę dla lokalnej administracji i mieszkańców Dobrzynia nad Wisłą – polecając i poręczając mianowanie go na pierwszego w Księstwie Warszawskim burmistrza.

Nasze Korzenie nr 23/2023, J. Bielicki, Dyonizy Kaftański, pierwszy burmistrz Dobrzynia nad Wisłą z czasów Księstwa Warszawskiego.

Mikołaj z Dobrzynia – pierwszy dobrzyński żak na Akademii Krakowskiej, potem lektor Kolegium Dominikańskiego

Mikołaj urodził się w końcu XIV w. w Dobrzyniu w rodzinie Tomasza. Dokładna data jego urodzin nie jest znana, ale ponieważ w Akademii Krakowskiej odnotowano go w 1404 r. [M 1404/018], to można domniemać, że mógł urodzić się ok.1385-1390 r.

 Pojawiając się w Akademii i starając się o przyjęcie do niej, musiał tam pierwej zdać niełatwy egzamin wstępny prowadzony w języku łacińskim. Musiał więc go uprzednio poznać, a zatem gdzieś się go wcześniej wyuczyć. Początek mógł zostać zapewne zrobiony w szkółce parafialnej w Dobrzyniu prowadzonej przez tutejszych księży lub oo. franciszkanów. Mogła ta wiedza być jednak niewystarczająca aby pomyślnie rozpocząć studia w Krakowie, więc mogło to spowodować u niego potrzebę dalszego kształcenia się w którejś szkółce kolegiackiej, a takie szkoły istniały wtedy przy ówczesnych kolegiatach w Płocku i we Włocławku. Dopiero wtedy, czując się odpowiednio pewniej mógł zdecydować się na wyprawę na egzaminy i naukę do Akademii Krakowskiej. Wiadomo, że ją ukończył, a potem – co było częstym wyborem jej ówczesnych absolwentów, został zakonnikiem. Wybrał zakon dominikanów, więc być może uczył się potem także w krakowskim Studium Dominikanów przy tamtejszym klasztorze Św. Trójcy, albowiem po wielu już latach został odnotowany na wysokiej funkcji lektora w Kolegium Dominikańskim we Wrocławiu. Nie było to jednak zapewne jedyne miejsce, w którym mógł w tamtym czasie przebywać i nauczać.

Postać Mikołaja z Dobrzynia pojawiła się ponownie w naszych średniowiecznych dziejach przy okazji pewnej niemałej religijnej awantury w I połowie XV w. 31 marca 1431 r. pojawił się on bowiem we Fromborku, gdzie władze kościelne postanowiły po raz kolejny podjąć starania mające na celu doprowadzenie do ugody pomiędzy dwoma zwaśnionymi stronami – Zakonem Dominikańskim a Zakonem Krzyżackim, która to awantura rozpoczęła się w Toruniu. W tym to celu na ten dzień naznaczono we fromborskiej siedzibie biskupa Franciszka termin spotkania, w którym mieli wziąć udział: Prowincjał Dominikanów Mikołaj z Pniew (z powodu jego choroby zastąpiony przez przeora dominikanów w Płocku), wojowniczy inkwizytor o. Petrus Wichman, przeor dominikanów w Gdańsku - o. Henryk Munkenbecke, o. Henryk von Hawse – wikariusz Generała Zakonu ds przeprowadzenia reform w klasztorze gdańskim, przeor dominikanów w Elblągu oraz lektor dominikański Mikołaj z Dobrzynia, który w tamtym czasie przebywał i nauczał w pobliskim Chełmnie.
Jak przebiegły te obrady we Fromborku – nie wiadomo, gdyż nie zachowały się z nich żadne zapisy. W każdym razie konflikt ów trwał jeszcze do 1437 r. i toczył się nawet podczas odbywającego się wówczas soboru w Bazylei. Spór wygasł dopiero w tymże roku, bowiem zmarł proboszcz parafii Starego Miasta w Toruniu ks. A. Pfaffendorf, a inkwizytor o. Petrus Wichman awansował i został naznaczony papieskim inkwizytorem przeciw herezji husyckiej.

Tak to dobrzyński uczeń, a potem pierwszy dobrzyński żak na Akademii Krakowskiej, a następnie zakonnik oraz lektor dominikański - Mikołaj z Dobrzynia, został wplątany w wielki spór pomiędzy ówczesnymi zakonnymi potęgami – Zakonem Dominikanów i Zakonem Krzyżackim, zaogniony dodatkowo przez zacietrzewionego zakonnika Petrusa Wichmana. W tymże 1431 r. odnotowano zgon lektora dominikańskiego - Mikołaja z Dobrzynia.

Nasze Korzenie nr 25/2025, J. Bielicki, Mikołaja z Dobrzynia, pierwszego dobrzyńskiego żaka dominikańskie przypadki; Nasze Korzenie nr 20/2022, J. Bielicki, Pierwsi dobrzyńscy żacy Akademii Krakowskiej.

Wojciech i Paweł Kowalscy - dobrzyńscy pocztowcy

Wojciech Kowalski - urodził się w Dobrzyniu 24 marca 1777 r. i był synem Teodora i Wiktorii z d. Markowicz, z ich związku zawartego w 1775 r. we Włocławku. Była ona jego drugą żoną po śmierci pierwszej - Petronelli. Już w 1816 r. został wymieniony jako pracownik poczty dobrzyńskiej, której pocztmistrzem był wtedy Józef Czermiński. W latach 1834 -1839 był już jej pocztmistrzem.Od początków XIX w. zamieszkiwał dom na posesji nr 6 w Rynku w narożniku z ul. Płocką, który w tamtym czasie był także siedzibą magistratu oraz pełnił rolę stacji pocztowej, jako że był jedynym budynkiem murowanym w mieście. Posesja pod nr 6 obejmowała wtedy w sumie aż 4 budynki i posiadała obszerne podwórze, które zapewne służyło jako zaplecze poczty i miejsce na stajnie dla koni. W. Kowalski w tamtym czasie dzierżawił od miasta także place o łącznej powierzchni 17 prętów i 108 stóp kwadratowych, których część mogła być wykorzystywana także dla potrzeb poczty. Stacja dobrzyńska funkcjonowała wtedy jako stacja ekspedycyjna oraz przeprzęgowa, co potwierdzają zachowane zapisy już od 1815 r. i co także potwierdza jej ówczesne znaczenie. Stacja zatrudniała wtedy 3 ekspedytorów. W związku z wyznaczoną jej obsługą 5 traktów pocztowych i funkcją przeprzęgową (czyli wymiany koni w zaprzęgach pocztowych), stacja musiała utrzymywać w stałej gotowości od 6 do 10 koni.  

Dobrzyńska placówka obsługiwała w tamtym czasie następujące trakty pocztowe: 178 A Dobrzyń - Włocławek; 182 Warszawa-Toruń przez Płock i Dobrzyń; 185 Warszawa – Golub przez Płock i Dobrzyń; 187 Płock- Golub przez Dobrzyń; 188 Warszawa- Golub przez Zakroczym, Płock i Dobrzyń. W 1839 r. Wojciech Kowalski przeszedł na emeryturę. Jego żoną była Teresa z Ranieckich. Oboje zmarli w czerwcu 1845 r. i zostali pochowani na cmentarzu dobrzyńskim.                                                                                                                   

Paweł Kowalski, syn Wojciecha, urodził się w1816 r. Zanim po ojcu objął pocztę po jego przejściu na emeryturę, w latach 1836-38 był aplikantem w Dyrekcji Generalnej Poczt w Warszawie. Jego ojciec zadbał więc o to, aby był osobą gruntownie przygotowaną do zawodu. Poczmistrzem dobrzyńskim był zaś w latach 1839-1862. W późniejszych latach stację pocztową przeniesiono na tzw. płockie przedmieście, prawdopodobnie w okolice dzisiejszego rozwidlenia ul. Płockiej i Polnej gdzie wybudowano dla niej osobne, zapewne drewniane zabudowania. Paweł Kowalski zmarł 16 listopada 1862 r. i został pochowany w Dobrzyniu w grobie rodzinnym. Jego żoną była Marianna z Kowalewskich. Ich syn Bronisław był w latach ’80 XIX w. kasjerem w magistracie dobrzyńskim.

Nasze Korzenie nr 27/2026, J. Bielicki, Stacja Poczthalteryi w Dobrzyniu nad Wisłą, czyli jak to tu z pocztą dawniej bywało; Nasze Korzenie nr 19/2021, J. Bielicki, ….

 

o. Hieronim Kaczorkiewicz - gwardian dobrzyńskiego klasztoru franciszkanów i Prowincjał Polskiej Prowincji Franciszkanów

Hieronim Kaczorkiewicz urodził się 18 października 1772 r. w Ślesinie w obwodzie konińskim, w ówczesnym województwie kaliskim. W wieku 16 lat, w 1788 r. wstąpił do zakonu franciszkanów w klasztorze w Pyzdrach. Tam odbył nowicjat, tam uczył się retoryki i tam złożył śluby zakonne. Kolejne 3 lata uczył się w konwencie franciszkanów w Kaliszu, a kolejne 3 lata przebywał w konwencie w Poznaniu. Kapłanem został 22 listopada 1795 r. „ad Titula Pauperis”, czyli z zobowiązaniem zakonnego ubóstwa. Kolejne 2 lata przebywał w archikatedrze gnieźnieńskiej, gdzie był kaznodzieją i profesorem filozofii w tamtejszym kolegium. Potem sprawował posługę w Chełmie, w Kaliszu i znów w Poznaniu.

W 1805 roku trafił do klasztoru w Dobrzyniu nad Wisłą i został tu komendarzem konwentu, otrzymując też administrację probostwa i połączonej z nim prebendy kościółka św. Stanisława na przedmieściu płockim. Gwardianem pozostawał tu do 1811 r., aby potem przenieść się do klasztoru w Chełmnie, gdzie został jego kustoszem. W 1814 r. powrócił do klasztoru dobrzyńskiego i ponownie został jego gwardianem.Podczas kapituły zakonnej w Łagiewnikach -11 października 1817 r. wybrano go na 3-letnią kadencję na urząd Prowincjała Polskiej Prowincji Franciszkanów. Było to znaczne osiągnięcie dla gwardiana z tak małego i tak odległego konwentu. Był jednak bardzo docenianym za swoje dotychczasowe działania, bo za jego kandydaturą głosowali wtedy wszyscy poprzedni żyjący jeszcze prowincjałowie.
Na lata jego posługi jako Prowincjała, przypadło wiele znaczących dla całego zakonu wydarzeń, z którymi musiał się zmierzyć, w tym w związku z likwidacją przez zaborców klasztorów franciszkańskich w Lublinie, Inowrocławiu, Obornikach, Chełmży, Chełmnie, Wyszogrodzie i Chęcinach, przenoszeniem zakonników tych klasztorów do innych konwentów i zajmowaniem się mieniem likwidowanych konwentów. Swoją posługę Prowincjała sprawował do 1820 r., aby następnie powrócić do Dobrzynia i ponownie zostać tu gwardianem. Przez wszystkie swoje lata zarządzania dobrzyńskim konwentem dał się też poznać jako jego dobry gospodarz. Uregulował wiele zaległych spraw majątkowych klasztoru związanych z jego nieruchomościami, a za czasów jego urzędowania prowadzono tu szkółkę parafialną. Uczyli w niej zakonnicy o. Tomasz Głowacki i o. Damazy Szczepański oraz on sam. Szkoła była bardzo dobrze oceniana przez kolejnych wizytatorów z urzędu prowincji. Zakonnicy nie pobierali od rodziców dzieci żadnych wynagrodzeń za udzielane nauki, bowiem całość kosztów ponosił klasztor. Uczono tu dzieci pisania, czytania i rachunków. Nauka w szkółce trwała od 1 października do 25 lipca.
o. Hieronim Kaczorkiewicz zmarł w klasztorze dobrzyńskim 29 maja 1827 r. w wieku niespełna 55 lat i zgodnie z ówczesnymi zwyczajami został najpewniej pochowany w jego podziemiach.

Nasze Korzenie nr 11/2016, J. Bielicki, Przyczynek do dziejów klasztoru oo. franciszkanów w Dobrzyniu nad Wisłą.